niedziela, 31 lipca 2016

Rozdział 18


Ale Julia była tak podniecona początkiem dnia, że nie zauważyła jej. Ola zobaczyła na kartce Julii „Wojtek”. Julia przez cały czas była niedostępna i szczęśliwa. Gdy lekcja się skończyła to Julia i Karina poszły na przerwę, usiadły na ławce, ale po chwili dołączyła do nich Ola.
-Hej Julia.-powiedziała Ola.
Yyy… a hej Ola. Kupe lat!- powiedziała zaskoczona Julia.
-Ale ty się zmieniłaś… wypiękniałaś!
-Oj dziękuję nie schlebiaj mi.
-Dobrze wierz, że ja zawsze mówiłam prawdę.
-Oj tak pamiętam, a co u ciebie?
-Super. Cieszę się, że w końcu was widzę, a co tam u ciebie?- Zamyśliła się i westchnęła, a po chwili odpowiedziała.- Życie jest piękne, a jest jeszcze piękniejsze kiedy masz dla kogo żyć.
-Wow Julia co za słowa… zakochałaś się w kimś?
-Do szaleństwa, kurwa jaki on jest przystojny.
-Czy to jest jakiś Wojtek?
-Tak, a skąd o nim wiesz?
-Widziałam napis na kartce.
-A to już wszystko wiadomo.
-Ja jeszcze idę do innych przyjaciół.- powiedziała Ola.
-Ok. spoko.- odpowiedział Julia.
-Julia co ty taka napalona dziś jesteś?
-Bo… wieczorem spotykam się z Wojtkiem.
-Uu i co? Do czegoś dojdzie?- Karina poruszała zabawnie brwiami i się na nią spojrzała.
-Tak powiedział, że mnie pragnie.-Julia się uśmiechnęła.
-No, a ty się dziwisz. I tak długo wytrzymał bez seksu.- zaśmiała się Karina.
-Przy nim czuję się jak bym zakochała się w nim na nowo z podwójną mocą.- dziewczyna spojrzała się przed siebie i się zamyśliła.
-Julia troszkę odpocznij, bo takiej cię jeszcze nie widziałam.- zaśmiała się Karina.
-Mam na to jedno słowo MIŁOŚĆ!- dziewczyna krzyknęła, a kilka osób się spojrzało w ich stronę.
-Widać, że z nim ci jest lepiej i ogólnie z nim robisz to, bo go kochasz z wzajemnością.-Julia uśmiechnęła się na te słowa które usłyszała od swojej najlepszej przyjaciółki.
-No tak mój kochany Wojtek.
-Chodź na lekcję.- dziewczyny chwyciły swoje torby.
Kiedy wstały z ławki to zobaczyły biegnącego w ich kierunku Bartka. Dziewczyny chciały szybko wejść do sali, ale chłopak zdążył złapać Julię za rękę.
-Puść mnie!- krzyknęła.
-Julia dlaczego mi to zrobiłaś! Ja myślałam, że mnie kochasz. Jak możesz mnie teraz zostawić po tym jak mieliśmy mieć dziecko!
-Po pierwsze to ja ciebie nie kocham! Po drugie myślisz, że jak bym była świadoma to bym poszła z tobą do łóżka?! I ostatnie to nie było twoje dziecko!- krzyknęła, a Bartek się zdziwił to co powiedziała Julia.
-Jak to?
-Normalnie! Było to dziecko moje i Wojtka!
-Dlaczego mnie zostawiłaś?- chłopak chciał chwycić Julię za rękę, ale ona się odsunęła. 
-Bo kochałam i kocham kogoś innego!  Żegnam!- powiedziała Julia wchodząc do sali.
-Wiesz czego żałuję… żałuję tego, że pojechaliśmy na ten cholerny koncert! Który zniszczył mi całe życie przez to straciłem ciebie!- powiedział wchodząc do sali za dziewczyną.
-A dla mnie wręcz przeciwnie poznałam osobę którą kocham z którą mogę być na dobre i na złe, mogę mieć tysiące dzieci. Ponieważ o łóżku, o dziewczynach i o tym co robić i jak robić wie znacznie więcej!- Julia odwróciła się w jego stronę i krzyknęła na cało salę.
-Więc zostawiasz mnie tylko dla tego, bo jest lepszy w łóżku?!
-Nie tylko dlatego, ale dla twojej wiadomości to z nim w łóżku czuję się jakbym był bogiem, jest on delikatny i jego dotyk działa na mnie, że się rozpływam, a jak widzi, że też tego chcę no to…
-Więc tylko dlatego!
-Mówię ci, że nie! Jego głos mnie uspokaja i kręci, w ogóle   cały jest taki, że mnie pociąga! A teraz zostaw mnie i spierdalaj stąd!- powiedziała Julia idąc pomiędzy ławkami widząc na twarzach klasy zdziwienie.
Julia usiadła obok Kariny w ławce i zobaczyła, że przy biurku cały czas siedziała nauczycielka i słuchała  jej rozmowę z Bartkiem. Dziewczyna wstała i przeprosiła nauczycielką, która zapytała się jej czy wszystko dobrze. Przez rozmowę z Bartkiem zepsuł się jej humor i siedziała jak na szpilkach.
-Julia spokojnie nie myśl o nim.- Karina powiedziała cicho do koleżanki.
-Nie myślę, ale mnie wkurzył, on po prostu jest zazdrosny.
Lekcja się zaczęła, a Julia zamiast myśleć o Wojtku to myślała o tym, że klasa słyszała tę kłótnię. Kiedy lekcja się skończyła to cała klasa poszła do innej sali. Ola podeszła do Julii ze zdziwieniem i z pytaniami, ale dziewczyna nie chciała o tym rozmawiać. Karina podała Julii na polepszenie humoru kartkę którą napisała. Julia gdy tylko ją zobaczyła to od razu się uśmiechnęła oraz podnieciła.
-Ja już chcę koniec lekcji.- westchnęła Julia dalej patrząc się n kartkę.
- Już wróciła poranna Julia?- zaśmiała się.
-Tak.- dziewczyna również się zaśmiała.
W tym czasie zadzwonił telefon Julii była ona ciekawa kto dzwoni więc szybko odebrała, ale szybciej spojrzała kto dzwoni.
-Już się stęskniłeś?- zapytała z uśmiechem na ustach.
-Tak i chciałem się ciebie zapytać dziś u ciebie czy u mnie?- zaśmiał się lekko.
-Powiem tobie tak zaczęliśmy u mnie to też u mnie skończymy.- zaśmiała się.
-A no dobra. To mam po ciebie przyjechać?
-Było by super.- Julia się uśmiechnęła.
-O której kończysz?
-O 15:20.
-Ok to będę czekać pod szkołą na parkingu.
-Czekam.-dziewczyna lekko się zaśmiała.
-Czekaj, czekaj, a się doczekasz. Pa kochanie.- powiedział Wojtek.
-Pa kochanie.
Julia zakończyła połączenie. Ola zapytała się jej o to czy by mogła mieszkać z nią przez jakiś czas. Dziewczyna zapytała się jej kiedy by chciała się wprowadzić. Ola odpowiedziała, ze jak najszybciej. Julia powiedziała, że za kilka dni.
5 godzin później.
Julia poszła z Kariną przed szkołę. Zobaczyły podjeżdżającego czarnego mustanga. Dziewczyna wiedziała, że to Wojtek więc pożegnała się z Kariną i poszła do Wojtka. Wokalista wyszedł z auta, bo zobaczył wybiegającego Bartka ze szkoły. Pocałował dziewczynę krótko i obok nich pojawił się chłopak.
-Kurwa to znowu ty!- powiedział Wojtek chowając Julię za swoim ciałem.
-Zepsułeś mi życie!- powiedział podchodząc bliżej do Wojtka.
-Ja zepsułem, nie dziwię się, że ona z tobą zerwała. Nawet ja bym z tobą nie wytrzymał!- powiedział odpychając Bartka.
-Po co graliście wtedy koncert w tamtym mieście!
-Słuchaj Bodzio ja tego nie wybieram.- zaśmiał się.
-Nie nazywam się Bodzio!
-Może gdybyś miał tak na imię to by kręciło się przy tobie więcej kobiet.
-Przegiąłeś!- powiedział Bartek rzucając się na Wojtka.
Julia rozdzieliła chłopaków wchodząc pomiędzy nimi.
-Stop!- krzyknęła.- Czy ty naprawdę myślisz, że jak pobijesz się z Wojtkiem to coś zdziałasz?- Julia poczuła na swojej tali ręce Wojtka, które po chwili ją obejmowały.
-Ja po prostu go nienawidzę!
-To zostaw go!- krzyknęła Julia.
-Kochanie spokojnie.- powiedział jej na ucho.- Z takimi debilami nie warto się kłócić!- to zdanie powiedział już głośno tak, aby Bartek je usłyszał.
-I kto tu jest debilem?
-Nadal ty.- zaśmiał się.- Myślisz, że z minuty na minutę będziesz mądrzejszy? A teraz ciebie przepraszamy, bo dzisiaj mamy wspólne plany na wieczór… u Julii. Miłego dnia.- powiedział złośliwie Wojtek i chwycił za rękę.
Zaprowadził Julię do auta, a gdy przechodził obok Bartka to pokazał mu środkowy palec. Otworzył drzwi po stronie dziewczyny, a następnie usiadł na miejscu kierowcy i pojechali. Całej tej sytuacji przyglądała się Karina i Ola. Dziewczyna zapytała się Kariny czy to był ten Wojtek o którym mówiła Julia. Powiedziała, ze jest całkiem przystojny.
-Kurde gdzie ona takiego znalazła.
-Na koncercie.
-Kogo?
-Afromental.
-Nie kojarzę.
-Pewnie przez to, że byłaś w Anglii i nie miałaś okazji ich poznać
-A jak poznała Wojtka?- zapytała Ola.
-Szła za klubem, a Wojtek otworzył drzwi i niechcący ja uderzył, a potem przez cały koncert się na nią patrzył.
-Jak on ją znalazł w tym tłumie?
-Co, ale on ze sceny ja zobaczył.- zaśmiała się.
-Co?! Ja się już zgubiłam.- również się zaśmiała.
-Wojtek jest wokalistą zespołu Afromental wraz z Tomsonem.
-Serio! Ale z niej szczęściara.
-No. Idziemy do miasta?- zapytała Karina.
-Ok możemy.
Dziewczyny poszły do miasta, a Wojtek z Julią byli prawie przed domem dziewczyny. Julia powiedziała mu o tej rozmowie z Bartkiem co się wydarzyła w klasie. Najgorsze było to, ze akurat te osoby słyszały o takiej rozmowie. Łozo powiedział, że ma się tym nie przejmować. Kiedy dojechali pod dom to dziewczyna poszła otworzyć drzwi, a Wojtek szedł chwilę za nią. Julia otwierała specjalnie powoli drzwi. Wokalista podszedł za dziewczynę. Julia gdy nacisnęła na klamkę to poczuła jak ktoś się do niej przytula od tyłu oraz łapie za biodra.
-Tylko się nie przebieraj, ja tobie pomogę. -szepnął jej do ucha.
-Znaleźć  ubrania?
-Nie, pozbyć się ich.- powiedział z cwaniackim uśmiechem.
Weszli do środka. Julia rzuciła torebkę na ziemię, a Wojtek szybko zakluczył drzwi jedna ręką, podszedł do dziewczyny i ją pocałował. Julia zarzuciła ręce za szyję chłopaka, Wojtek złapał ja za biodra, a ona oplotło go nogami. Położył ja delikatnie na kanapie i powoli położył się na niej. Całowali się namiętnie, a Łozo położył ręce na jej ramionach i zdjął bluzę. Spojrzał się jej w oczy i powiedział.
-Jak się cieszę, że się spotkaliśmy.
-Ja też, bo gdyby nie ty to byłabym z Bartkiem. Teraz nie wyobrażam sobie życie bez ciebie.- powiedziała przejeżdżając kciukiem po jego ustach.
-Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty, która nie leci na kasę lub na moją sławę, ale na to jakim jestem.
-Jaki sens jest kochać osobę dla hajsu. Ludzie są okrutni.
-Prawda, prawda, ale ty też jesteś okrutna, że przerwałaś.
-Aż taka jestem okrutna?
-No nie, ale teraz idziesz ze mną.- powiedział podnosząc Juli na ręce.
Wojtek zaniósł Julię do sypialni no i wszystko potoczyło się samo. Bartek siedział w domu i nie mógł przeżyć tego, że Julia dziś z Łozem..., ale także rozmyślał jak odzyskać dziewczynę.
Następnego dnia Julia obudziła się obolała. Spojrzała na wokalistę, który jeszcze spał. Dziewczyna była wtulona w niego. Przemierzała wzrokiem pokój, a palcami lekko przejeżdżając po jego klatce piersiowej. Głowę miała położone na jego ramieniu. Po chwili Wojtek się obudził i spojrzał na dziewczyn, która patrzała się na niego.
-Witaj kochanie.- powiedział Wojtek.
-Witaj przystojniaku.
-Długo jesteś obudzona, mogłaś mnie obudzić.
-Nie przed chwilą się obudziłam, a nie chciałam ciebie budzić, bo tak słodko spałeś.
-Ja jestem tylko słodki jak śpi.
-Nie prawda, jak dla mnie to jesteś cały słodki i było cudownie.- powiedziała przytulając się do niego.
-Dziękuję starałem się i na pewno było tobie lepiej niż z Bartkiem.
-Bez porównania, go nawet nie porównuj.
-Aż taki był zły?
-Pamiętam z tego niewiele i dobrze, bo chcę o tym całkowicie zapomnieć.
-Ja tobie pomogę zapomnieć.- powiedział całując i pochylając się nad dziewczyną.
-Jeszcze nigdy nie widziałam tak przystojnego mężczyzny, który aż tak mnie kręci.
-Yyy… mówisz, że ciebie kręcę.- zaczął całować dziewczyn po szyi.
-Miałam tylu chłopaków, ale nigdy nie czułam tego co do ciebie.
-Ja również. A jak się nazywali?
-Bartek, Patryk… no i inni i nigdy bym nie pomyślała, że będę z tobą.
-Mówiłem drzwi łączą.
-Oj prawda.- zaśmiała się.- Wstajemy?
-Możemy jeszcze chwil poleżeć i porozmawiać.
-Ok. spoko. A właśnie nie zapytałam się ciebie jak było w trasie w Wielkiej Brytanii?
-Bardzo fajnie. Piękne miasta, a na koncertach była super publiczność. Pod koniec trasy byliśmy zmęczeni, ale jakoś daliśmy radę i wszystkie koncerty były bardzo energiczne.- spojrzał się na dziewczynę i się uśmiechnął.- Strasznie mi ciebie brakowało.
-Nawet nie wiesz jak ja tęskniłam. To były moje najgorsze trzy tygodnie.
-Teraz będzie już lepiej.
-Mam taką nadzieję.- przytuliła się do Wozza.
-A ty jak spędziłaś te trzy tygodnie jak byłem za granicą?- założył jej kosmyk włosów za ucho.
-To były nudne dni. Prawie cały czas siedziałam w domu i oglądałam telewizję. Czasami wychodziłam z Kariną na zakupy, albo na randki z Bartkiem. Ostatnie dni jak ciebie nie było to u mnie spędziły koleżanki z klasy, a potem szpital.- Julia się zasmuciła jak sobie przypomniała o złych wiadomościach jakie powiedział jej lekarz.
-Kochanie co się stało?- chłopak zrobił duże oczy i spojrzał się na nią z przerażeniem.
-Przypomniało mi się jak lekarz powiedział mi o… tym, że… poroniłam.- Julia miała łzy w oczach. Na to Łozo mocno przytulił dziewczynę.
-Kochanie czasu nie cofniemy. To jest po części moja wina, bo ciebie zostawiłem i wtedy jak zobaczyłaś mnie w telewizji z fanką. Przez to zrobiło ci się słabo i zemdlałaś.- Wojtkowi zaczęły napływać łzy do oczu.
-Nie obwiniaj się to ja mogłam się domyślić, bo nie miałam długo okresu. Chyba dla pewności po każdym współżyciu powinnam robić test ciążowy, żeby później nie przeżywać tego samego co ostatnio.- chłopak na te słowa położył swoją rękę na jej brzuchu i zaczął głaskać.
-Juleczko możemy o tym nie rozmawiać, bo widzę ile ci to sprawia przykrości, a nie chcę, żebyś płakała.
-Dobrze możemy zmienić temat.
-Masz łaskotki?
-Yyy… nie, nie mam.
-Na pewno? Zaraz to sprawdzę.
Łozo szydersko się do niej uśmiechnął i zaczął ją łaskotać w okolicach brzucha. Dziewczyna zaczęła się głośno śmiać.
-No wierz. Tak nie ładnie kłamać.
-No co? Nie jesteś na mnie zły?
-Jak mnie pocałujesz to nie będę.- zaśmiał się.
-Chcesz, żebym cię pocałowała delikatnie czy namiętnie?- spojrzała się na niego i usiadła na nim okrakiem.
-Powinnaś już to wiedzieć jakie pocałunki lubię najbardziej.- uśmiechnął się, a następnie swoje ręce położył na Julii biodrach.
Dziewczyna ułożyła swoje włosy na lewą stronę i położyła się na jego ciepłej klatce piersiowej. Przejechała ręką po jego gęstych włosach, a następnie po policzku i ustach. Wojtek natomiast objął ją rękoma w pasie i spojrzał się jej w oczy. Julii spodobało się to, że Wojtek ją objął. Na ten gest ona się uśmiechnęła, przybliżyła swoją twarz do jego i namiętnie pocałowała. Chłopak oddał każdy pocałunek. Oderwali się od siebie, spojrzeli sobie w oczy i zaczęli dalej się całować. Łozo podniósł Julię i położył ją na materacu. Opierał się na łokciu i spojrzał się w jej oczy. Potem ją pocałował i powoli przykrywał jej ciało swoim. Julia objęła go rękami na szyi i jedną nogę zarzuciła mu na jego biodro. Po chwili oderwali się od siebie lekko dysząc i popatrzyli się na siebie. Julia się uśmiechnęła i powiedziała.
-I co? Już nie jesteś na mnie zły?- powiedziała dalej go obejmując na szyi.
-Już nie, ale mogło być jeszcze lepiej.- uśmiechnął się, a następnie zaczął się śmiać.
-Wczoraj ci było mało?- spojrzała na niego jak spod byka.
-Ej nie spaliśmy za sobą od ponad miesiąca.
-Aż tak długo?! I ty wytrzymałeś?
-Jakoś tak, ale to było dla mnie bardzo ciężkie.- Julia zaczęła się śmiać.
-I teraz musisz to nadrobić?- powiedziała dalej się śmiejąc.- Dobra. Wojtuś koniec tego i pora już wstać, bo się do szkoły spóźnię.
-No ok.
Łozo pocałował Julię w policzek i dał jej wstać. Dziewczyna podniosła swoją bieliznę i ubrania, a następnie udała się do łazienki. Julia się nie zakluczyła, bo wiedziała, że nic jej nie grozi. Julia zdecydowała, że weźmie szybki prysznic. Myjąc się poczuła jak ktoś ją obejmuje. Dziewczyna się przestraszyła i szybko odwróciła. Zobaczyła przed sobą twarz Wojtka.
-Co ty tutaj robisz? Pójdziesz się wykąpać jak ja skończę.
-Ale ja chcę się kąpać teraz z tobą.
-A nie mogłeś przyjść później!
-Przepraszam. Nie chciałem cię rozzłościć. A mogę się z tobą wykąpać?- zrobił minę szczeniaczka.
-No dobra, ale żeby mi to było ostatni raz, a jak będziesz chciał się kiedyś ze mną znowu kąpać to się mnie zapytasz o zgodę.
-Dobrze mamusiu.- zaśmiał się.
-Weź przestań.- uderzyła go w ramię i zaczęła się śmiać.
Wojtek i Julia kąpali się około 30 minut i przy tym się dużo wygłupiali. Dziewczyna z przyrznica wyszła pierwsza. Owinęła się szczelnie ręcznikiem i stanęła przed lustrem popatrzyła na siebie i się uśmiechnęła. Zrobiła sobie lekki makijaż, a włosy zostawiła rozpuszczone. Zobaczyła, że Wojtek kończy się kąpać i za chwilę wyjdzie z kabiny więc postanowiła, że nie będzie mu przeszkadzać. Poszła do sypialni i stanęła przed szafą. Myślała u co ma się ubrać. W końcu postanowiła, że ubierze krótkie jeansowe spodenki i krótką białą bluzkę w której było widać jej brzuch. Spojrzała na siebie, a potem poszła zrobić śniadanie dla siebie i Wojtka. Stanęła przed lodówką i myślała co zrobić do jedzenia. W końcu postanowiła, że zrobi kanapki. Julia w pewnym monnecie poczuła jak ktoś ją łapie za ramiona i całuje w policzek. Odwróciła się i zobaczyła Łoza ubranego w czerwono-czarną koszulę w kratę pod nią miał ubraną białą koszulkę, jasne jeansy, brązowo-białe New Balance i do tego kapelusz.
-Czy ja mam być zazdrosny jak będą się na ciebie gapić inni faceci?
-Nie masz się o co martwić i być zazdrosny, bo mój ukochany i niezastąpiony mężczyzna stoi właśnie przede mną.- Julia pocałowała namiętnie Wojtka.
-Mmm no dobrze.- Łozo przytulił dziewczynę.
-Chodźmy jeść śniadanie.
-Ok.
Wojtek usiadł do stołu, a po chwili obok krzesła Łoza szła Julia i chciała usiąść naprzeciwko niego, ale chłopak złapał ją w biodrach i posadził sobie na kolanach. Dziewczyna zrobiła duże oczy, a Wojtek cwaniacko się do niej uśmiechną.
-Wojtek co ty robisz?
-Jem śniadanie ze swoją dziewczyną.- uśmiechnął się do niej.
-A dlaczego muszę siedzieć na twoich kolanach?
-A co nie podoba ci się?- przesunął ją bardziej do góry.
-Podoba.- Julia cwaniacko się do niego uśmiechnęła. Wojtek lekko się przeraził.
Dziewczyna chciała mu zrobić na złość i wpadła na pewien pomysł.

Przepraszamy was, że teraz nie było, ale nie miałyśmy czasy, bo było koniec szkoły i trzeba było poprawić kilka ocen i również miałyśmy urodziny i byłyśmy na trzech koncertach Afro. Następny rozdział pojawi się za tydzień lub dwa, bo jest już prawie skończony ;). Miłego czytania ;)

Pamiętajcie:

Komentarze = większa motywacja do pisania i częściej będą wrzucane nowe rozdziały ;)