niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 8



Gdy Łozo otworzył oczy to ujrzał Tomsona.
-Nie ładnie stary - powiedział Tomson siadając na łóżku.
-A co ty tu robisz? - powiedział Wojtek siadając na łóżku.
-Tomson! - krzyknęła Julia.
-Tak to ja nie widać?
-Mnie jak co to tu nie ma! Ok?!
-A ty nie chodzisz z Bartkiem? Na dwa fronty to grubo - zaśmiał się.
-Tomson nikomu nie mów, że ja byłam u Wojtka!
-Oki oki nie powiem. A ty stary dobry druhu wstydź się za siebie, żeby Bartkowi dziewczynę odbijać.
-Ja muszę iść już do domu! - krzyknęła Julia.
-Ja ciebie zawiozę - powiedział Wojtek.
-To szybko, bo Bartek na pewno zaraz do  mnie przyjdzie.
Po chwili znaleźli się w aucie. Julia z Wojtkiem po kilkunastu minutach znaleźli się w domu Julii. Na szczęście Bartka jeszcze nie było.
-Dziękuję - powiedziała Julia do Wojtka.
-Nie ma za co - powiedział schylając się do pocałunku.
Wtedy usłyszeli pukanie do drzwi.
-Halo Julia?! - powiedział Bartek stojąc za drzwiami.
-O ku**a ! - krzyknął Łozo.
-Schowaj się! - powiedziała dziewczyna.
-Halo Julia jesteś tam? - pytał zdenerwowany Bartek.
-Okno! - krzyknął Wojtek.
-Chcesz skoczyć z okna?
-A mam wyjście? Bo chyba nie pójdę tam i przez drzwi nie wyjdę.
-No tak - powiedziała.
-To pa - pocałował dziewczynę w policzek i wyskoczył przez okno.
-Halo Julia!
-Słucham - powiedziała Julia otwierając drzwi.
-Nic ci nie jest? Byłaś gdzieś? Czemu nie odbierałaś? Całej nocy nie przespałem - powiedział przytulając dziewczynę.
-Nic mi nie jest, a nie odbierałam, bo spałam i nigdzie nie byłam!
-Nigdy więcej już mi tak nie rób! Dlaczego tak dziwnie pachniesz?
-Ja jak dziwnie? - zarumieniła się.
-Męskimi perfumami.
-Bo ja kupiłam sobie perfumy.
-Aha, ja cię już nigdy nie zostawię. Dzisiaj śpię u ciebie i koniec kropka.
-Nie ja nigdzie tej nocy nie zamierzam się wybierać.
-To tej nocy gdzieś byłaś?
-Mówię ci, że nie.
-Oki to idź się ogarnąć i śmigamy na próbę.
-Dziś!!! - krzyknęła.
-Tak bo za kilka dni są bitwy.
-No dobra - poszła na górę myśląc o Wojtku.
Gdy jechali autem to Julia cały czas myślała o wokaliście.
-Julia? - powiedział Bartek- Julia?!
-Tak? - ocknęła się.
-O czym tak myślisz?
-O woj... - szybko ucichła patrząc się na Bartka.
-O woj... ? - zapytał.
-O wojnach na świecie, bo to takie smutne, że tyle ich jest.
-Co?!
-O patrz dojechaliśmy - szybko wyskoczyła z auta gdy się zatrzymał.
Poczekała na Bartka.
-Jesteś jakaś taka podejrzana. Powiedź gdzie byłaś nie będę zły.
-Ale ja nigdzie nie byłam.
-Jesteś taka szczęśliwa, dlaczego?
-A nie mogę być taka szczęśliwa. Mogę być też smuta.
-Dobra to lepiej bądź szczęśliwa.
Gdy weszli do studia to Julia usłyszała jak Łozo śpiewa " Rise of the rage " i aż przeszły ją ciarki, ale wtedy jej się przypomniało jak on śpiewał w łazience. Więc gdy byli blisko pokoju trenerów w którym Wojtek śpiewał to Julia też zaśpiewała " I sorry that I ".  W tym momencie wokalista wybiegł z pokoju.
-No cześć - powiedział Wojtek patrząc się na Julię.
-Hej - zaśmiała się Julia.
-Cześć - powiedział Bartek.
-Bartuś pójdziesz sam do pokoju  bo ja muszę iść do łazienki.
-Tak spoko.
Gdy Bartek wszedł do pokoju Julia podeszła do Wojtka który dziwnie się na nią patrzał i złapała go za rękę ciągnąc ze sobą.
-Mam iść z tobą załatwić potrzebę? Ok czemu by nie, a może chcesz dziki... w łazience - zaśmiał się.
-O czym ty myślisz zboku.
-O tym co ty wczoraj.
-Przestań - zaśmiała się.
-Mam tam wejść z tobą?
-Nikogo nie ma!
-Julia ja się ciebie boję.
-Chodź! - pociągnęła go z rękę.
-I co teraz chcesz robić?
-Na pewno nie to o czym ty myślisz.
-Ja o niczym nie myślę.
-Chciałam ci powiedzieć, że prawie mu przez przypadek powiedziałam, że byłam u ciebie.
-Co? A jak to się stało?
-Bo myślałam o tobie, a on się mnie zapytał o czym myślę i powiedziałam woj, ale szybko powiedziałam wojna.
-Było blisko, a mówisz, że myślałaś o mnie - powiedział przybliżając się do niej.
-Wojtek może nas ktoś tu zobaczyć. Chodźmy, bo Bartek nas zobaczy.
Wyszli z łazienki i nikt ich nie zobaczył.
-Łozo słuchaj idź do pokoju trenerów.
-Oki do zobaczenia - pościł do niej oczko i się uśmiechnął.
Weszła do pokoju.
-Hej Bartek już jestem.
-Co tak długo? Dobra nie ważne. 
-Dzień dobry wszystkim - powiedzieli razem Łozo i Tomson.
-To co zaczynamy próbę? - powiedział Wozz.
-Grubo - powiedział Tomson przechodząc obok Julii.
-Przestań! - powiedziała patrząc się na niego złym spojrzeniem.
-To chodzi o tą wczorajszą czekoladę?
-Czekoladę? A tak o to.
Gdy próba się skończyła to prawie wszyscy pozjeżdżali się do swoich domów.
-Podwiesić cię do domu? - zapytał Bartek.
-Nie sama pojadę.
-Ok to pa kochanie - pocałował dziewczynę i poszedł.
-A może bym ja ciebie mógł zawieść - powiedział Łozo.
-Nie pojadę sama. To pa - powiedziała.  
-A mi buziaka nie dasz?
-Pa Wojtuś - puściła mu oczko.
 Julia po 2 godzinach była już w domu, po kolacji położyła się do łóżka. Brakowało jej Wojtka po chwili położyła się na boku i zasnęła. 
*3 dni później ( sobota )
Julia i Bartek szykowali się do występu. Dziewczyna była zestresowana, ale już znacznie mnie niż na przesłuchaniach w ciemno, po chwili ujrzeli zbliżających się Tomsona i Wojtka. 
-Zestresowani? - zapytał Łozo.
-Nie - odpowiedzieli.
-Na pewno? Bo po Julii widać co innego - zaśmiał się Wozz.
-Ja tak, ale już mniej niż na przesłuchaniach.
-Spokojnie na rozluźnienie przybij żółwia - powiedział Łozo.
-Ok - przybiła z Wojtkiem żółwika. 
-Może już pójdziemy  - powiedział Tomson.
-To chodźmy - powiedział Bartek łapiąc Julię za rękę. 
Para oraz Weronika weszli na scenę po chwili Bartek zaczął grać, a dziewczyny śpiewać. Przy refrenie Edycie napłynęły łzy do oczu. Gdy skończyli śpiewać to wszyscy wstali i klaskali. Julia poczuła się w tym momencie jak w siódmym niebie.
-Kogo byś zabrała ze sobą Maria? - powiedział prowadzący. 
-Ja bym zabrała Julię i Bartka na scenie stajecie się jednością to jest piękne. 
-A kogo ty Edyta?
-Ja bez zastanowienia Julię i Bartka jesteście wspaniali, aż słów mi brakuje. W refrenie aż miałam łzy po prostu pięknie.
-Andrzej? 
-A ja Weronikę. 
-Andrzej powiedział krótko i na temat. To teraz przyszedł czas na Tomsona i Wojtka. 
-To jest trudna decyzja... 
-Chyba tylko dla ciebie - powiedział Łozo. 
-Łozo nie przerywaj. No więc to trudna decyzja, bo wy jesteście na prawdę utalentowani, ale prawo jest takie, że musimy wybrać, albo ciebie Weroniko, albo was Julię i Bartka, ale po wspólnych naradach, tak Wojtek? 
-Tak Tomsonie.
-Wybieram ... Julię i Bartka! 
Julia z tej radości przytuliła się do Bartka, aż łzy napłynęły jej do oczu. Łozo i Tomson podeszli do nich.
-Dziękuję, że nas wybraliście - powiedziała Julia przytulając się do Wojtka. 
-Ja już od początku wiedziałem, że wybierzemy was, było to widać na próbach i nie płacz już mała - spojrzał się jej w oczy.
-To ze szczęścia. 
A po chwili usłyszeli hałas i napis " kradzież ". Ucieszyli się, że Weronika też idzie dalej. Po zakończeniu programu Łozo podszedł do Julii po cichu i zapytał się jej czy nie chce zaprosić się na randkę. Ona powiedziała, że innym razem, bo teraz jest zmęczona po stresie i że Bartek tu jest. Następnie po 30 minutach udali się do swoich domów. 
Julia następnego dnia wstała podekscytowana jeszcze wczorajszymi wydarzeniami. Cały czas do niej to nie docierało, że idzie dalej. Kilka minut jeszcze poleżała w łóżku, a potem poszła do łazienki. Następnie zeszła na dół zrobić śniadanie i zadzwonił telefon.
-Siemka! Emocje zeszły? - spytał Wojtek. 
-Siemka Wojtek! Troszkę tak, ale ja cały czas nie mogę w to uwierzyć - powiedziała szczęśliwa Julia. 
-Ale nie zapomnij, że teraz znowu próby.
-Pamiętam, pamiętam.
-I nie zapomnij o mojej wczorajszej propozycji.
-Tak o niej też pamiętam. 
-To kiedy pójdziemy na tą randkę? 
-Muszę znaleźć wolny czas, ale raczej dzisiaj wieczorem - zaśmiała się. 
-Oraz noc - zaśmiał się Łozo. 
-Ty tam za wiele nie kombinuj.
-Ja nie kombinuję.
-Dobra Wojtuś ja kończę, bo wybieram się do miasta.
-A mogę iść z tobą?
-Nie ja idę z Kariną. Ja kończę pa - powiedziała Julia. 
-Pa - powiedział Łozo.
Po rozmowie z Wojtkiem Julia poszła po torebkę i wyszła z domu. Umówiła się z Kariną w galerii.
-Hej Karina.
-Cześć Julia - dziewczyny przytuliły się. 
-Do jakiego sklepu idziemy na początku? 
-Możemy do H&M - odpowiedziała Karina.
-Ok to chodźmy.
Dziewczyny udały się do sklepu. Po 2 godzinnych zakupach poszły do restauracji. Zamówiły jedzenie i usiadły do stołu. 
-I jak po bitwach?
-Super. Dalej nie wierzę, że dostaliśmy się dalej.
-Mówiłam ci rok temu idź, bo jesteś naprawdę bardzo dobra, a ty nie, bo nie mam szans. A jak tam ci się układa z Bartkiem? 
-Z Bartkiem coraz gorzej, bo już praktycznie ze sobą nie przebywamy, ale on sądzi, że to wielka miłość, aż do śmierci.
-A nie powiedziałaś mu, że byłaś u Wojtka? - spytała Karina.
-Nie on byłby zły!
-A przy Wojtku czujesz się lepiej? 
-Tak on jest wspaniały. Stara się ukrywać naszą wzajemną miłość przy Bartku oraz innych ludziach. Chociaż Tomson już wie, bo nas zobaczył.
-Serio?! Ale nikomu nie powiedział. 
-Nie nikomu. To co idziemy do domu?
-Tak chodźmy.

Witam :)
Jak wam mija czas po świętach i sylwestrze ? Mi bardzo dobrze i 12 lutego jedziemy na koncert Afro do Sopotu :) . Kogoś tam spotkamy ? 
Piszcie komentarze jak wam się podobał rozdział :)




2 komentarze:

  1. Jak zawsze świetnie ;) Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, zapraszam do siebie, gdzie główną postacią męską jest Baron ;)
    http://the-voice-of-love.blogspot.com
    Przepraszam za spam xx

    OdpowiedzUsuń